Jastrzębia Góra kulinarnie i aktywnie

  • Gdzie jedziesz na urlop?
  • Do Jastrzębiej Góry- odpowiadam pełna entuzjazmu
  • Ach, pamiętam te schody. Ale wakacje tak nad polskim morzem?- pojawia się litościwe spojrzenie
  • Ale ja nie lubię leżeć na plaży, nie po to tam jadę.
  • Znowu litościwe spojrzenie.
  • Lubię zwiedzać Polskę- kończę rozmowę z uśmiechem 🙂 

Plaża w Jastrzębiej Górze
Może urlop nad polskim morzem to pogodowe samobójstwo, ale na pewno nie można się nudzić i ja Wam to udowodnię. Moje podróże nigdy nie opierały się na leżeniu 

 

i odpoczywaniu, bo to mnie po prostu strasznie nudzi. Urlop lubię spędzać aktywnie, lubię poznać region do którego jadę, kulturę i tradycje. Nawet jeżeli jest to TYLKO Polska 😉
 
Nasze 480 km z Warszawy postanowiliśmy pod sam koniec podróży urozmaicić sobie wizytą w Rewie. Była piękna pogoda więc pełni optymizmu pomaszerowaliśmy na cypel rewski zwany przez miejscowych „Szperk”. Jest to na tyle warte uwagi, że ponad kilometrowy cypel wcina się w morze. Po jednej stronie woda jest niespokojna 

 

i wzburzona, po drugiej zaś niezmącona wiatrem.  Po drodze można spotkać wielu zwolenników sportów wodnych, jest to wręcz idealne miejsce do uprawiania żeglarstwa, kitesuringu czy windusrfingu. Na samym końcu cypla czeka naprawdę wyjątkowe miejsce. Cypel z dwóch stron zalewa woda i można się po nim jeszcze przejść- how cool is that?! Fajne doświadczenie, mała rybacka wioska, ale osobiście nie chciałabym mieć tam noclegu. Bardzo dużo ludzi, wąska plaża- to może być męczące.

Plaża przy cyplu rewskim

Po zakwaterowaniu w Willi Grande (którą bardzo polecam) poszliśmy do miasta coś zjeść. Pierwszego dnia nie miałam w ogóle ochoty na rybę, chyba musiałam najpierw wczuć się bardziej w nadmorski klimat. Dobre recenzje lokalu skusiły nas na wybór

„U Rybaka”. Restauracja znajduje się przy głównym deptaku/ulicy. Bardzo miła obsługa, lokal duży, a więc i dużo ludzi, bardzo gwarno. O zgrozo zamówione dania podana nam po dosłownie 5 minutach! Suchy devolay z frytkami i mało smacznymi surówkami oraz spaloną karkówkę. Już tam nie wróciliśmy, jakoś straciłam apetyt na to miejsce, ale może ryby mają dobre.
 
Jastrzębia Góra jest najbardziej na północ wysuniętym punktem Polski. Charakteryzuje się klifowym brzegiem i ma to swój cudowny urok, ale…schody na plaże są fajne drugiego dnia, może jeszcze czwartego, ale już siódmego dnia są katorgą. Jak to
w polskich, nadmorskich miejscowościach bywa, króluje wszechobecny kicz, automaty
z grami i kebaby. Zawsze mnie to przeraża. Trzeba to po prostu przejść, przebić się przez tłum i dotrzeć do Gwiazdy Północy i do głównego zejścia na plażę. Tam, szczególnie
o zachodzie słońca, jest już spokojnej. Plaża jest czysta, szeroka, miejscami kamienista, ale jest to polska plaża pełna uroku. Zobaczcie sami… 🙂 

Widok z klifu w Jastrzębiej Górze

Plaża w Jastrzębiej Górze

 

Od głównego zejścia na plaże w Jastrzębiej Górze nie da się brzegiem morza przejść aż do Karwii. Nie pozwala na to klifowy brzeg i kamienie na plaży oraz woda, która
w niektórych miejscach bardzo wcina się w ląd. Spacer do Karwii rozpoczęliśmy od zejścia nr 25. Kawałek dalej dosłownie 2-3 zejścia trzeba przejść górą, pośród dzikiej roślinności. Moim zdanem te zdjęcia przejścia górą czy drewniane zejście do morza wyglądają jak widoki chociażby z Grecji, serio serio 🙂

Zejście nr 25
 
 
Przejście do Karwii
W Karwii po prawie 7 km spaceru zrobiliśmy sobie przystanek w Restauracji Tawerna Złota. Pomimo pełnego obłożenia lokalu w porze obiadowej zostaliśmy obsłużeni szybko i z uśmiechem. Zamówiliśmy rybną zupę tajską (która była bardzo dobra) oraz dorsza panierowanego z sosem koperkowym, frytkami i zestawem surówek, Sos koperkowy
i surówki były naprawdę pyszne, frytki jak frytki, ale dorsz był okropny. Ilość panierki zabiła cały smak i w ogóle wszystko bardziej przypominało krokieta niż rybę. Lepiej rybę zamówić bez panierki, bo też jest taka opcja. To była niedziela wieć stwierdziliśmy, że zaszalejemy i zamówiliśmy jeszcze kawę i deser. Wyboru deserów nie powstydziłaby się nie jedna warszawska kawiarnia. Ale za ilością wyboru stałą też jakość. Desery przecudowne. Mój sernik był bardzo delikatny i kremowy, za to bez była krucha, krem nie za słodki i wszystko się idealnie komponowało. Na dużą z 5+ zasługuje też sposób ich podania. 


Dorsz w panierce z sosem koperkowym

Beza Daquas z kremem mascarpone i solonym karmelem

Sernik kremowy z musem malinowym


Z pełnymi brzuszkami mogliśmy wracać do Jastrzębiej Góry, bo tam czekały na nas kolejne atrakcje 🙂





2 thoughts on “Jastrzębia Góra kulinarnie i aktywnie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *